Taniec nad 

  • 27.01.2019, 15:07
  • Bogdan Mazurkiewicz

Szybko jednak doszło do zaprzeczenia tego wszystkiego. Tym razem to media prześcignęły polityków i w barbarzyński sposób zakomunikowały wszystkim, że nie będzie tu pokoju, nie będzie sielanki żałobnego nastroju. Potrzebna jest bowiem krew i rozgrzewanie nastrojów społecznych do jedynie słusznej reakcji. Wiadomo, skąd przyszedł ten sygnał, ale nie mam żadnej satysfakcji w tym, by to napisać. Również dlatego, że z obu stron medialnej wojny poszły dalej cyniczne próby zagospodarowania dla siebie gdańskiej tragedii.

Niestety zaraz potem jeszcze potężniejsza fala “słusznej” nienawiści wlała się w Internet. Na Facebooku zaczęły się pojawiać wpisy od tych ziejących nieposkromioną nienawiścią do najbardziej debilnych. Bezmyślność ludzi weszła tam w najwyższe możliwe rejestry. Obrzydzenie od patrzenia na to było najłagodniejszą reakcją.

Naprawdę uważam, że tym razem to zwykli ludzie, którzy najczęściej mówią o sobie, że potrafią się z innymi dogadać, a to politycy doprowadzają do waśni, to właśnie ci zwykli ludzie współtworzyli i teraz nadmuchują ten balon nienawiści. W tej wzbierającej fali WOŚP nie jest zaś żadnym arbitrem, bo Orkiestrę wykorzystuje się jako bicz na rządzących i ich zwolenników. Ileż jest wpisów na FB, z których wynika, że ludziom związanych z PiS powinno się formalnie zabronić korzystania ze sprzętu zakupionego przez fundację WOŚP dla szpitali. Tak to niektórzy rozumieją humanitaryzm i pomaganie drugiemu człowiekowi. Tym bardziej to odrażające, że całkiem spora część datków pochodzi właśnie od wyborców tej partii.

To pewnie zadanie dla socjologów, ale zastanawiające jest jak szybko zaczęły się na FB pojawiać różne “złote myśli” wypisywane wielkimi literami na kolorowych tłach. Zionęło z nich wrogością i nienawiścią i do partii rządzącej, i do polityków, i do Kościoła, i do Policji … I nie chodziło o napiętnowanie tych, którzy hipotetycznie mogliby być najbardziej odpowiedzialni za tę śmierć. Nie. Myślę, że autorzy i kolporterzy tych postów za wszelką cenę nie chcieli dopuścić do tego, żeby utrwalił się ten początkowy stan refleksji i wzajemnej życzliwości. Tragicznie wypadki, które jeszcze kiedyś siłą rzeczy stawały się źródłem wybaczenia i pojednania teraz są wyłącznie powodem do rozbudzania nienawiści.

Popieram wszelkie rozsądne i skuteczne działania, które służą obniżaniu tego typu agresji wśród ludzi. Ale nigdy nie zgodzę się na jednostronne stawianie diagnozy przyczyn takich zachowań. Sięgając do chwil tuż po gdańskiej tragedii, to w kręgach opozycyjnych piętnuje się TVP za materiał, w którym jednostronnie wskazano właśnie na opozycję, jako źródło szerzenia nienawiści w kraju. I piętnuje się słusznie, bo to był zły materiał. Ale wiele godzin wcześniej popis takiej jednostronności dała Gazeta Wyborcza, której naczelny napisał, że za nienawiść, która doprowadziła do tragedii w Gdańsku odpowiadają rządzący i milczący w tej sprawie polski Kościół. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że obu tym mediom szefują bracia Kurscy.

Obrzydliwe jest to, że tak łatwo przychodzi teraz niektórym nazywanie tej gdańskiej zbrodni “mordem politycznym” i rozumienie tego, jako inspiracji do zabicia Adamowicza, która rzekomo miałaby płynąć z obozu rządzącego. Absurd. Ale rozkręcanie emocji i nienawiści doszło już do takich rozmiarów, że każde kłamstwo może uchodzić za opis faktów. W ten sposób można tworzyć dowolne ciągi przyczynowe. A sam prezydent Gdańska raczej niewiele sobie robił z ataków PiS-u, bo miał za sobą zdecydowaną liczbę gdańszczan. To ostracyzm i napiętnowanie przez niedawnych kolegów z PO dużo bardziej mu szkodziło, bo realnie ograniczało mu pole działania.

Zew chwili doprowadził już do organizowania w szkołach lekcji o “mowie nienawiści”. Taka akcyjność w politycznie poprawnościowym stylu. Bo nie mam wątpliwości, że niewiele z tego wyjdzie dla wychowania młodych ludzi. “Mowa nienawiści” to jak relikt ze słownika nowomowy realsocu (realnego socjalizmu). To puste słowa, z których nic nie wynika. To kolejny bat na smaganie nim tych, którzy są niewygodni dla posiadacza bata. Rafał Ziemkiewicz podał celną jej definicję: mowa nienawiści to jest to, co mówią moi wrogowie. Próby wprowadzanie sankcji prawnych za “mowę nienawiści” są o tyle karkołomnym, co przede wszystkim niepotrzebnym działaniem. Są na takie sprawy przepisy prawne i wystarczy je stosować.

A wbijanie uczniom do głów tego, jakich słów, gestów czy zachowań mają unikać, a jakie są pożądane to raczej tresowanie ich w politycznej poprawności niż wychowywanie ludzi, którzy potrafią ocenić, co jest dobre, a co złe w kontaktach z innymi. Celem, do którego warto tu dążyć jest uczenie młodych ludzi szacunku dla drugiego człowieka tylko dlatego, że jest on człowiekiem, bez względu na wyznanie, poglądy, rasę, płeć, itp. Jeśli człowiek nie zrozumie tego, że powinien szanować każdego innego człowieka, nawet gdy on wydaje mu się lewakiem, katolem, pedałem, moherem, platfusem, pisiorem …, to nawet zadekretowanie kary śmierci za “mowę nienawiści” do niczego nie doprowadzi. To będzie tylko pacykowanie społecznej rzeczywistości, a potrzebne jest jej głębokie odświeżenie.

Temu odświeżeniu nie będą też służyć żadne wojny z agresją i nienawiścią. Ta militarna retoryka od razu przypomina mi wojnę o pokój, którą w odróżnieniu od NATO prowadził swego czasu militarny Układ Warszawski. Taka to była propaganda. Na to, do czego prowadzą takie wojny mamy już przykład po pogrzebie prezydenta Gdańska. Zresztą już nawet na pogrzebie niektórzy nie wytrzymali i wyraźnie wskazali, gdzie jest ten zły, agresywny i nienawistny lud. Nawoływanie do zgody przy jednoczesnym oskarżaniu o najgorsze rzeczy drugiej strony to oczywiście droga donikąd. Te faryzejskie występy to nadal wyraz niechęci do tego, żeby kiedykolwiek nastąpiło wyciszenie społecznych emocji. To gra tymi emocjami dla politycznych zysków.

Bogdan Mazurkiewicz

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe